Miałam już zasiąśc prawie uroczyście do twórczej działalności na czyściutkim jeszcze blogu, koncepcję też jakąś w głowie miałam, ale po drodze mi było...
Właśnie - po drodze...
Sięgnęłam ręką po książkę, otworzyłam, przeczytałam fragment i sie zamysliłam, jak dziwne jest życie, jak krętymi nieraz chodzi drogami, a człowiek zwłaszcza ubarwia je tonami myśli.
Oto fragment:
(...) "Czy to możliwe, że moim jedynym domem jest ludzka kultura i jej system wartości? Albo ta ziemia moja matka jest potworem, albo ja jestem dziwolągiem.
- Nie!
Jesteśmy moralnymi istotami żyjącymi w amoralnym świecie. Więc zróbmy sobie wszyscy lobotomię, aby powrócić do stanu naturalnego. Możemy zatem opuścić biblioteki, po lobotomii wrócić nad strumień i żyć nad jego brzegiem równie beztrosko jak piżmoszczur albo trzcina."(...) /Annie Dillard.
Książkę otrzymałam w geście przyjaźni od Emili. To o niej chcę tutaj napisać. To niezwykle barwna postać, z przebogato wyposażoną w barwy życia duszą.
Emili jest drobną kobietą o oliwkowej skórze, ładnej twarzy, na której często gości przełamujący wszelkie bariery uśmiech. Ma piękne bursztynowe oczy, w których miodowy bursztyn skupiony dookoła czarnej soczewki, obejmuje regularny pas ciemno-zielonego morza o zmierzchu, wyraźnie odcinającego się od białej części oprawionych w gęste ciemne, brązowe rzęsy oczu. Oczy Emili są niesamowite, magnetyczne i wyrażają niemal wszystko, co kryje się w głębinach jej duszy. Kiedy snuje swoją opowieść wydobytą ze wspomnień, oczy nie opuszczają ani jednej emocji, wywołanej falą powrotu do przeszłości. Odżywają, tętnią melodią, malują obrazy, błyszczą blaskiem usmiechu, drżą wzruszone, pokrywają się smutkiem i zasłaniają łzami.
Pochodzi z rodziny, której korzenie sięgają dalekich wschodnich regionów Europy, mieszka na stałe i żyje w Polsce, rodzice dawno odeszli, a pozostała trójka rodzeństwa rozprzestrzeniła się po kraju, choć bywa, że przynajmniej raz do roku spotykają się ze sobą i swoim licznym potomstwem, aby odkurzyć historie rodzinne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Śmiało i szczerze postaw swój ślad.
***jess